• Polecana książka
    • książka Start-Up bez pieniędzy (Wersja elektroniczna (PDF))
    • książka [Edycja DVD] Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (Wersja drukowana)
    • książka Inteligentne inwestowanie (Wersja elektroniczna (PDF))
    • książka Jak kupować nieruchomości poniżej ich wartości rynkowej (Wersja audio (MP3))
  • Jak nie zbankrutować przed świętami?

    Okres przedświąteczny to nie tylko porządki w domu, ale przede wszystkim zakupy. W tym czasie w sklepach i marketach pojawiają się liczne niezwykle ciekawe promocje, kuszące wyprzedaże, niesłychane obniżki cen. Wydawać się może, że sprzedawcy z miłości niejakiej do nas, konsumentów, mają ochotę rozdać nam wszystkie słodycze, żywność, gotowe już prezenty dla całej rodziny. Nic bardziej mylnego. Właśnie teraz, w tym pełnym czysto teoretycznej miłości i ciepła okresie powinniśmy być bardziej uważni niż zwykle. Może się bowiem okazać, że w kilka chwil nieuwagi czy po prostu łatwowierności wystarczy do zrobienia czystek w naszym portfelu. Poniżej kilka zasad, które naprawdę warto wziąć sobie do serca zresztą nie tylko teraz, ale i przy okazji wielu wyprzedaży w innych momentach roku.

    1. Pozorne obniżki cen. Sprzedawcy stają się coraz bardziej bezczelni i nie mają za grosz szacunku do swoich klientów. Zupełnie normalnym już zwyczajem jest sztuczne zawyżanie ceny produktu na tydzień przed planowaną promocją po to, aby „obniżyć” ją do tak naprawdę początkowego poziomu. Zwyczaj jest ten już tak normalny, że w niektórych sieciówkach pracownicy nawet nie starają się choćby skutecznie usunąć starych metek z ubrań. Z drugiej strony- po co mają to robić, skoro klienci i tak ten „przeceniony” towar kupują.

    2. Niższa cena=mniejsze opakowanie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wielkość tego opakowania nie była tak skwapliwie ukrywana. To tez zwyczaj bardzo powszechny, który szczególnie często można spotkać w dziale ze słodyczami, mrożonkami czy przyprawami.

    3. Pozorne gratisy. Warto sobie uzmysłowić, że żaden sklep nigdy nikomu nie da nic za darmo. Bo sklepy to nie fundacja charytatywna. Jego celem jest zarabianie. Ten produkt „gratisowy” może być po terminie przydatności do spożycia, może pochodzić z odpadków magazynowych, które i tak nigdy nie zostaną sprzedane, a wreszcie- może wcale nie być darmowy. Może nawet nieświadomie za niego płacić. W gorączce zakupów nie zauważymy bowiem, że żel pod prysznic, do którego w gratisie dołożono krem do rąk, jest 3 zł droższy niż normalnie. Nie o to jednak w promocjach powinno chodzić, prawda?

    4. Zestawy 2 za1 itd. Tu się dzieje dokładnie to samo, co w punkcie wyżej. Ponadto takie zestawy to jedynie bardzo skuteczny sposób na zmuszenie klienta do zakupu większej liczby produktów niż tak naprawdę on potrzebuje. Można zrozumieć zakup trzech past do zębów zamiast 1, ale pudełek herbat, żywności w ogóle? Żywności, która może się popsuć, możemy ją wyrzucić, a przecież święta to nie koniec świata, nie armagedon, po którym sklepowe półki będą świeciły pustkami. Po świętach tę herbatę też będzie można kupić.

    5. Uwaga na daty ważności. Świąteczne wyprzedaże to dobra okazja dla sprzedawców do pozbycia się towarów, które za chwilę musieliby usunąć z półek lub po prostu się ich pozbyć, ale nie zarobić na nich. Większość osób przed świętami się spieszy. Nie do końca wiadomo gdzie i po co, ale pośpiech to stały element przedświątecznej gonitwy. Mało kto wówczas zaprząta sobie głowę sprawdzaniem daty ważności. Przecież 1) nie można w sklepie sprzedawać przeterminowanej żywności (tak, jasne), 2) przed świętami jest taki przemiał w sklepach, że na pewno wszystko jest świeże. Sprzedawcy mają jednak dużą wprawę i spore doświadczenie. Zrobią zatem wszystko, aby właśnie w tym najgorętszym okresie pozbyć się wszelkich zapasów ze swoich magazynów.

    6. Promocje „tu i teraz”. Sprzedawcy będą nam wmawiać, że kawa kosztuje 15 zł tylko w okresie świątecznym i warto właśnie teraz kupić jej 3 opakowania. Nie podają jednak, że w normalnym czasie kosztuje ona 16 zł albo nawet – co także się zdarza – 14 zł. Bo i po co mają to mówić, skoro klient i tak kupi kawę na promocji.

    7. Bałagan na półkach. Znajdziemy na nich wymieszanie produktów przecenionych z tymi nieprzecenionymi lub też – w przypadku produktów spożywczych – produkty z kończącym się terminem przydatności do spożycia. Łatwo przecież winę za bałagan zrzucić na śpieszących się, roztargnionych klientów. A ile takich produktów się sprzeda?

    8. Różne ceny jednego produktu. Czasem na metce ceny są dwie. Czasem dopiero przy kasie okazuje się, że bluzka/kawa/zabawka mają zupełnie inną cenę niż na metce (tylko dlaczego zawsze wyższą?). To właściwie normalne. Kupując kilka produktów, na pewno zauważymy znaczną różnicę. W przypadku jednak dużych zakupów nie ma praktycznie na to szansy.

    Jak widać, pułapek jest sporo. Można powiedzieć, że sprzedawcy osiągnęli mistrzostwo we wkręcaniu klientów. Przestrzeganie powyższych zasad czasem będzie proste, czasem nieco trudniejsze. Na pewno taką uniwersalną radą będzie ostrożność i rozwaga. I kolejna rzecz – zwolnijmy. Przecież to święta. To podobno magiczny czas, pełen ciepła i miłości. Co ma z nim zatem wspólnego ten komercyjny szał zakupów, ten zwyczajnie brzydki i mało rodzinny konsumpcjonizm?

    2 Responses to Jak nie zbankrutować przed świętami?

    Statystyki
    Dzisiejsze odwiedziny: _